Podpis elektroniczny – ułatwienie czy zbędny koszt?

Internet przebojem wdarł się w naszą codzienność, przejmując nie tylko rozrywkę, ale i śmiało wkraczając w kwestie związane z finansami i ubezpieczeniem. Dzięki niespotykanej dotąd interaktywności tego medium mamy większe niż kiedykolwiek możliwości zarówno w kwestii zdobywania wiedzy o interesujących nas tematach, porównania ofert oraz kontaktu z przedstawicielami poszczególnych towarzystw ubezpieczeniowych.

Poważnym ograniczeniem jest jednak fakt, że umowę wciąż należy finalizować własnoręcznym podpisem – co w dzisiejszym, zabieganym świecie często wiąże się z wyrzeczeniami. Oczywiście istnieją półśrodki, w rodzaju przesyłek kurierskich czy tradycyjnej poczty – ale nie eliminują czynnika oczekiwania i niepewności. Dla wszystkich, którzy oczekują szybkości, wygody i bezpieczeństwa istnieje jednak inny sposób – podpis elektroniczny.

Stanowi on równoważnik tradycyjnego podpisu, może więc być bez problemu stosowany w umowach. O ubezpieczeniach na życie w internecie nie będę pisać – wystarczająco dużo materiałów znajdziemy na stronie ubezpieczenie-na-zycie-online.pl – wystarczy wspomnieć, że jest to najszybsza i najwygodniejsza obecnie metoda, a liczne porównywarki sprawiają, że jest też najbardziej dla nas korzystna.

Podpis elektroniczny nie jest jednak darmowy – na dodatek uzyskuje się go na rok, dlatego też warto poważnie rozważyć wszystkie za i przeciw.

Strona Ministerstwa Gospodarki wymienia możliwości, jakie otwiera posiadanie podpisu elektronicznego. Zdecydowanie polecam go przedsiębiorcom – sama korespondencja z urzędami to znaczące ułatwienie, podobnie wygląda kwestia e-faktur oraz deklaracji celnych i podatkowych.

Jeżeli jednak przedsiębiorcą nie jesteśmy – sam wysiłek związany z uzyskaniem podpisu (nie mówiąc już o kosztach) może znacząco przewyższyć spodziewane korzyści.